Gliwicka policja testuje najnowocześniejszy w Polsce laserowy radar, który jest niewykrywalny dla antyradarów. O ile jego zalety są niepodważalne, o tyle ma jedną podstawową wadę – jest za drogi. Policja szuka ‘sponsora’ tej inwestycji.

policja-testuje-radar-laserowy

- Ten sprzęt jest tak czuły, że z odległości kilkuset metrów podaje prędkość jadącego auta z dokładnością do czterech miejsc po przecinku – mówi podkomisarz Marek Słomski, rzecznik Komendy Miejskiej w Gliwicach. Sprzęt posiada już wszelkie homologacji jak i legalizacje. Kto podczas testów padnie jego ofiarą, zostanie ukarany mandatem – podkreśla podkomisarz.

Radar laserowy ma wiele zalet. Przede wszystkim podczas namierzenia samochodu, wykonuje cyfrowe zdjęcie wraz z pomiarem prędkości. W razie gdy pojazdu, który przekroczył prędkość nie da się zatrzymać, zdjęcie można wysłać MMS-em do stojącego dalej patrolu, który na tej podstawie może zatrzymać pirata. Do tego radar jest niewykrywalny przez antyradary. Istnieją co prawda urządzenia, które informują, iż pojazd został namierzony wiązką laserową, jednak w praktyce informacja ta oznacza, że pomiar został już dokonany.

Kolejną niewątpliwą zaletą jest jego przydatność podczas oględzin miejsc wypadków. Sprzęt umożliwia nakręcenie filmu, który w ciągu kilku minut zostanie przetworzony na komputerową grafikę w technice 3D wraz z symulowaną pozycją pojazdów oraz wyliczoną co do centymetra drogą ich hamowania. – Dla naszych luczi to nieoceniona pomoc, bo normalnie takie pomiary robią ręcznie, podobnie jak nanoszone na papier milimetrowy szkice – tłumaczy podkomisarz Słomski.

Cudo techniki trafiło na razie do Gliwic na teren największego w kraju węzła drogowego, gdzie przecinają się dwie autostrady, dodatkowo przez miasto przebiegają trzy drogi o statusie krajowych. Radar używany jest jednak w kilku miejscach zamiennie.

Drogówka chciałaby kupić nawet kilka tego typu radarów. Kierowcy mogą jednak na razie spać spokojnie, gdyż niewiadomo, czy po testach radar zostanie w drogówce. Powód? Wysoka cena. Sprzęt kosztuje 110.000 zł i komendy na ten wydatek nie stać. – Szukamy instytucji, która pomogłaby nam sfinansować jego zakup – komentuje rzecznik policji.

Policjanci z drogówki sugerują, że idealnym "sponsorem" byłby wojewoda śląski. Na konto Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach trafiają bowiem pieniądze z nałożonych przez funkcjonariuszy mandatów. W ubiegłym roku w całym regionie było ich aż 55 mln zł, z czego sama gliwicka drogówka "zarobiła" 4 mln zł.

- Taki radar zwróciłby się w niecałe dwa miesiące - deklarują funkcjonariusze. I przypominają, że po otrzymaniu wartego 100 tys. zł opla vectry z wideoradarem w ciągu sześciu tygodni nałożyli mandaty, które przekroczyły wartość pojazdu wraz z wyposażeniem.

- Wojewoda nie kupi policji nowego radaru - rozwiewa te nadzieje Katarzyna Kuczyńska z Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.

W zeszłym roku na śląskich drogach doszło do 4,8 tys. wypadków, których powodem była nadmierna prędkość.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice




x