Tylko w zeszłym miesiącu na podwyżki zdecydowało się sześciu ubezpieczycieli. Najszybciej rosną ceny dla młodych kierowców, którzy powodują najwięcej wypadków. Odbywa się to nie tylko poprzez sam wzrost stawek, lecz także poprzez przesuwanie granicy wieku. Do młodych kierowców zaliczani są dziś nierzadko nawet 30-latkowie, podczas gdy jeszcze w ubiegłym roku – osoby, które miały mniej niż 26 lat.
Niestety podwyżki cen dotykają także kierowców, którzy szkód nie spowodowali. To dlatego, że część firm zdecydowała się na podniesienie stawki minimalnej, czyli najniższej możliwej ceny ubezpieczenia. - Końcowa cena polisy nie może być od niej niższa, nawet po odliczeniu wszystkich zniżek. To powoduje, że paradoksalnie wzrost cen mogą bardziej odczuć ci klienci, którzy mają maksymalne zniżki, a nie ci, którzy nie mają pełnych upustów – komentuje Michał Grabowski z portalu Bestpolisa.pl.
Tymczasem ubezpieczyciele tłumaczą, że muszą podnosić stawki. To efekt rosnącej konkurencji, która doprowadziła do tego, że ceny za polisy są u nas najniższe w UE. Wg Wojciecha Wężyka z Ergo Hestia średnia składka na OC wynosi w Polsce 120 euro, podczas gdy na Słowacji to 170 euro, w Niemczech 250 euro, a we Włoszech nawet 400 euro.
Wojciech Rabiej, szef Rankomat.pl, internetowej przeglądarki ubezpieczeniowej, tłumaczy, że towarzystwa ubezpieczeniowe w walce o klienta przekroczyły granice zdrowego rozsądku. I teraz, by wyjść na prostą, muszą podnosić ceny. – Dodatkowo ubezpieczycieli podtopiła w tym roku powódź. Tylko z tych dwóch przyczyn muszą wypłacić 1,2 mld zł odszkodowań. Dlatego ceny OC i AC nie przestaną rosnąć. W przyszłym roku czeka nas kolejna fala podwyżek – dodaje Wojciech Rabiej.
Źródło: gazetaprawna.pl