
Po ostatnich zmianach podatkowych pickupy to jedyny segment, który umożliwia odliczenie pełnego VAT-u od zakupu auta i używanego paliwa. Co więcej, nie zanosi się w tej chwili, by coś w tej materii miało się zmienić. Rząd skutecznie stara się blokować powrót odpisu podatku od samochodów osobowych z homologacją ciężarową. Mimo oczywistych zalet, niewiele dzieje się jednak na rynku pickupów. Od lat pierwsze skrzypce grają tu ci sami, japońscy gracze. Nieco namieszać będzie chciał Ssangyong, który wypuścił drugą generację Actyona Sports.
Ssangyong Actyon Sports ma byś samochodem, po który sięgać będą przede wszystkim osoby lubiące aktywnie spędzać czas. A co z przedsiębiorcami? Ich wymagania także mają zostać spełnione. Głównie przez wspomnianą już możliwość odliczenia VAT-u, a także potencjał przewozowy. Na pierwszy rzut oka przestrzeń ukryta pod zabudową imponuje, jednak po chwili reflektujemy się, że coś tu nie gra. „Paka” ma tylko 127,5 cm długości, co, nawet jak na samochód z podwójną kabiną, może okazać się zbyt mało, by rywalizować z konkurentami. Dodajmy, że nowy Ford Ranger może się pochwalić ponad 160-centymetrową skrzynią ładunkową, gdy Mitsubishi L200 – „tylko” 150 cm, podobnie Nissan Navara. Nieco lepiej jest z szerokością „paki’ (160 cm) i wysokością burt – te mają po 52,5 cm. Dopuszczalna masa całkowita Actyona Sports wynosi 2740 kg, co po odjęciu masy własnej, daje nam 745 kg ładowności. I znów wynik, który nie do końca zachwyca. Pickup Ssangyong’a umożliwia też ciągnięcie przyczepy z hamulcem o masie 2300 kg i przyczepy bez hamulca o masie 750 kg.

Tym co pociągnie tą dwutonową mini- -ciężarówkę jest nowy, dwulitrowy diesel z bezpośrednim wtryskiem paliwa o mocy 155 KM. Liczba koni nie powala, niemniej silnik charakteryzuje się dużym momentem obrotowym (360 Nm), szczególnie aktywnym w dolnym zakresie pracy obrotowej silnika, kiedy to dostarcza aż 190 Nm. Co to oznacza w praktyce? Oznacza to, że Actyon Sports żwawo zbiera się spod świateł, za co niestety później będzie trzeba zapłacić na stacji benzynowej, ale o tym za chwilę. Silnik dobrze współpracuje z automatyczną, 6-biegową skrzynią biegów, która może pracować także w trybie manualnym – za pomocą przełącznika na lewarku skrzyni biegów bądź przycisków na kierownicy. Oba rozwiązania nader oryginalne, choć niepraktyczne. W trasie, wg producenta, Actyon Sports powinien spalić niecałe 7 litrów na 100 km. Nam na trasie Warszawa-Poznań ledwo udało się zejść poniżej 10 l/100 km. Zakładam jednak, że to swego rodzaju frycowe, które przyjdzie zapłacić każdemu z nas za jazdę nowym samochodem (tak, jak w przypadku naszej „testówki’). Niemniej jednostka drzemiąca pod maską wykazuje dużą kulturę pracy, co docenimy zwłaszcza podczas długiej podróży.

Jedno jest pewne – Actyon Sports nie pozwoli, byś zniknął w tłumie innych samochodów. Gwarantuję, że ludzie będą się oglądać za plecy. Z zazdrością czy nie – nieważne. Ważne, że będą podziwiać. Całe szczęście więc, że zrezygnowano z kontrowersyjnych kształtów, które były znakiem rozpoznawalnym poprzedniej generacji. Design Ssangyong’a AD 2012 jest o wiele bardziej spokojny i powściągliwy – nie możemy jednak powiedzieć, że nudny. Wręcz przeciwnie. Jest elegancki i dynamiczny. Zwłaszcza przód – mocno zarysowany, z sześciokątną atrapą chłodnicy. Szkoda tylko, że dobre chęci projektantów skończyły się w połowie nadwozia – tył nie do końca współgra z przodem, zwłaszcza zabudowa, o której za chwilę. Ciekawe rozwiązania znajdziemy we wnętrzu, choć na pierwszy rzut oka jest tu ciemno i mroczno, a jakość użytych materiałów nie zachwyca. Część elementów, jak kierownica, dźwignia zmiany biegów, czy niektóre przyciski na konsoli centralnej wyglądają jak żywcem przeniesione z modelu poprzedniej generacji. Wszystko wygląda jednak na solidnie zmontowane. Na plus zaliczamy oryginalnie zaprojektowany zestaw przycisków i zegarów, a także ciekawy panel klimatyzacji. Plus należy się też za szerokość kabiny, minus za mało czytelny komputer pokładowy i płasko wyprofilowane fotele, które nie ułatwiają znalezienia optymalnej pozycji za kierownicą. Podobny problem z fotelami pojawia się z tyłu, gdzie wygodnie zasiądą dwie dorosłe osoby – trzecia może mieć już mały problem.

Actyon Sports zdecydowanie lepiej czuje się na gładkich autostradach niż na zwykłych drogach. Nie przepada też za zakrętami, zwłaszcza, kiedy droga usłana jest dziurami. Testowy egzemplarz wykazywał ponadto skłonności do nerwowego zachowania podczas hamowania. Wrażenia z jazdy ratuje jednak praca silnika, która została bardzo dobrze wytłumiona i nawet podczas jazdy z wysokimi prędkościami w środku nie jest głośno. Tym samym odkryliśmy kolejne powołanie koreańskiego pickupa – jazdy na długich dystansach. To chyba jedyny pickup, którym można wybrać się w dłuższą podróż z gwarancją braku bólu w plecach. Tym bardziej, że z tyłu pojawiło się w końcu zawieszenie wielowahaczowe. Efekt? Komfort resorowania pozytywnie zaskakuje, choć nieobciążony samochód wykazuje tendencje do przechylania się podczas pokonywania zakrętów. Taki jest właśnie Actyon Sports – oprócz przewiezienia narzędzi na plac budowy, ma się też sprawdzić podczas wyjazdu z całą rodziną. W trasie dobrze spisuje się też 6-biegowa automatyczna skrzynia biegów, która posiada dwa tryby pracy – letni i zimowy. Ten drugi umożliwia ruszane z drugiego biegu, by uniknąć niepotrzebnego uślizgu kół. Nadwozie osadzone jest na ramie, zatem do środka lubią przedostawać się wszelkie drgania pochodzące z podwozia. Standardowo napęd przekazywany jest na tylna oś. Istnieje możliwość załączenia napędu na wszystkie koła 4WD High-gear (4H) i 4WD Low-gear (4L). Ostatni tryb zapewnia maksimum mocy przy niskich obrotach.
Ssangyong Actyon Sports w najwyższej wersji wyposażeniowej Sapphire kosztuje 109.500 zł brutto (89.025 zł netto). Nasz egzemplarz był dodatkowo wyposażony w automatyczną skrzynię biegów (7.000 zł) i zabudowę semi-top (8.856 zł). Jeśli chodzi o zabudowy – te, w zależności od wersji (roleta, semi-top, full-top) produkowane są w Polsce lub Korei. Dodajmy jeszcze, że w najtańszej wersji Crystal ten koreański pickup kosztuje 71.545 zł netto. Warto jednak dopłacić nieco ponad 8 tys. zł do wersji Quartz i cieszyć się m.in. systemem ESP, skórzanymi elementami we wnętrzu, odtwarzaczem CD/MP3 czy wielofunkcyjną kierownicą.