Dopóki wszystko działa, ten układ bywa „wystarczający”. Kłopoty przychodzą później - przy awarii sprzętu, wymianie serwera, aktualizacji aplikacji albo próbie obcięcia kosztów.
W takich momentach wirtualizacja okazuje się realnym wsparciem. Jednym z narzędzi, które pozwalają ją wprowadzić, jest Proxmox VE - platforma do uruchamiania i centralnego zarządzania maszynami wirtualnymi oraz kontenerami. Jeśli najpierw potrzebne są podstawy, warto sięgnąć po przewodnik wyjaśniający czym jest Proxmox i do czego służy.
Największa wartość Proxmoxa nie sprowadza się jednak do samego „stawiania VM-ek”. Platforma porządkuje zasoby - serwery, systemy i sposób zarządzania nimi - i przy okazji rozwiązuje kilka problemów typowych dla firm i instytucji.
W wielu organizacjach kolejne systemy przez lata lądowały na osobnych serwerach. Jeden obsługuje Active Directory, drugi system ERP, trzeci bazę danych, kolejny pliki, a jeszcze inny aplikację używaną tylko w jednym dziale.
W efekcie firma utrzymuje wiele fizycznych maszyn. Często przez większość czasu używają tylko niewielkiej części dostępnej mocy obliczeniowej - a reszta stoi jako zapas, który nadal kosztuje.
Większa liczba serwerów oznacza:
Organizacja może więc mieć znaczną moc obliczeniową, ale w praktyce jej nie używa. Płaci za nią mimo to.
Proxmox pozwala skonsolidować wiele systemów na mniejszej liczbie wydajnych serwerów fizycznych. Zamiast kilku pudełek, które stoją osobno, powstaje spójna warstwa wirtualna - łatwiejsza do rozwijania i kontroli.
Na jednym hoście mogą działać przykładowo oddzielne maszyny wirtualne dla:
Każdy system nadal jest logicznie oddzielony, ale nie wymaga osobnego fizycznego urządzenia. W większych środowiskach kilka hostów można też połączyć w klaster i zarządzać nimi z jednego miejsca.
Jeszcze trudniejsza jest zależność aplikacji od konkretnego sprzętu. Dopóki serwer działa, nikt o tym nie myśli; gdy przestaje, wszystko staje się „na już”.
Wyobraźmy sobie system księgowy działający bezpośrednio na kilkuletnim serwerze. Awaria płyty głównej lub kontrolera dysków może oznaczać, że zanim aplikacja wróci, trzeba naprawić urządzenie albo przygotować nowy serwer - z konfiguracją i kompatybilnością.
Dla ważnego systemu biznesowego to często wielogodzinna, a czasem nawet dłuższa niedostępność.
W zależności od rodzaju organizacji awaria może spowodować:
Szczególnie źle robi się wtedy, gdy system jest mocno „przywiązany” do jednej, konkretnej konfiguracji sprzętowej. Przeniesienie go bywa wtedy trudne.
W Proxmoxie system operacyjny wraz z aplikacjami działa wewnątrz maszyny wirtualnej. To odcina zależność od jednego, konkretnego serwera - przynajmniej na poziomie, na którym najbardziej boli.
Maszyna nie jest więc tak silnie związana z jednym fizycznym hostem. Można ją przenosić. Można też wykonywać jej kopie zapasowe i odtwarzać ją na innym sprzęcie.
W dobrze zaprojektowanym klastrze można dodatkowo uruchomić mechanizmy High Availability. Gdy jeden host ulegnie awarii, chronione maszyny mogą ruszyć na pozostałych węzłach - ale HA wymaga projektu klastra, storage, sieci i redundancji.
Wymiana sprzętu robi się szczególnie uciążliwa, gdy aplikacja działa bezpośrednio na fizycznym systemie operacyjnym. Wtedy „nowy serwer” oznacza często długi ciąg prac, które trudno wykonać bez ryzyka.
Tradycyjna migracja może wymagać:
Przy starszym oprogramowaniu dochodzi jeszcze zgodność z nowym sprzętem albo nowszym systemem operacyjnym. Prosta wymiana zamienia się w projekt, który łatwo przeciągnąć.
Organizacja potrafi odkładać wymianę starego serwera znacznie dłużej, niż powinna, bo migracja jest ryzykowna i pracochłonna. W tle rośnie presja - im starsze środowisko, tym trudniej je bezpiecznie ruszyć.
W efekcie ważne systemy potrafią działać na sprzęcie, który dawno zakończył swój zakładany cykl życia. Ryzyko rośnie z każdym rokiem.
Wirtualizacja oddziela system operacyjny i aplikację od fizycznego sprzętu. Dzięki temu „wymiana serwera” nie musi oznaczać reinstalacji wszystkiego po kolei - zmienia się host, a nie logika działania usług.
Istniejący serwer może zostać w określonych przypadkach przekształcony do maszyny wirtualnej, a następnie uruchomiony na nowej infrastrukturze. To zwykle skraca przestój i liczbę kroków. Późniejsze przenoszenie VM między kompatybilnymi hostami jest też dużo prostsze.
Proxmox obsługuje także migrację maszyn pomiędzy węzłami klastra, w tym live migration w odpowiednio skonfigurowanych środowiskach. Bez długiego okna serwisowego.
W mniejszych działach IT często nie ma osobnego środowiska testowego. Zostaje produkcja. Ta sama, na której pracują ludzie i działają procesy.
Jeżeli producent systemu ERP publikuje dużą aktualizację albo administrator chce zaktualizować system operacyjny, zmiana trafia bezpośrednio na serwer produkcyjny. Dopóki wszystko przechodzi gładko, temat znika, ale wystarczy konflikt sterowników, niezgodność aplikacji albo błąd konfiguracji i pojawia się przestój.
Brak środowiska testowego zwiększa:
W skrajnych przypadkach administratorzy zaczynają unikać aktualizacji, bo ryzyko wdrożenia wydaje się większe niż trwanie przy starej wersji.
Maszyny wirtualne można klonować.
Administrator może więc zrobić kopię systemu produkcyjnego, odizolować ją od właściwej sieci i potraktować jako środowisko testowe - bez kupowania kolejnego serwera tylko „na próby”.
Da się też wykonywać snapshoty, przydatne np. przed kontrolowaną zmianą konfiguracji. Trzeba jednak pamiętać - snapshot nie zastępuje prawidłowo wykonywanej kopii zapasowej.
Backup danych to tylko część ochrony infrastruktury. Sama kopia nie wystarczy.
Można posiadać kopię bazy danych i wszystkich dokumentów, a mimo to po awarii potrzebować wielu godzin na:
Liczy się więc nie sam backup. Liczy się czas, po którym środowisko znów pracuje - z aplikacją, ustawieniami i zależnościami.
Firma może mieć teoretycznie poprawne kopie zapasowe, a jednocześnie nie być gotowa na szybkie wznowienie działalności po awarii.
Najbardziej boli to przy systemach, których niedostępność zatrzymuje pracę całej organizacji. Wtedy liczy się każda godzina.
Wirtualizacja chroni nie tylko pojedyncze pliki. Zabezpiecza całe maszyny, więc po odtworzeniu wraca komplet: system, aplikacja i konfiguracja.
Proxmox VE można zintegrować z Proxmox Backup Server. Obsługuje on kopie przyrostowe, deduplikację i kompresję - a do tego weryfikację integralności oraz odtwarzanie maszyn, kontenerów i pojedynczych plików.
Dzięki temu po awarii nie trzeba budować serwera od zera. Odtwarza się całą maszynę - z systemem, aplikacją i konfiguracją.
Sam Proxmox to jednak za mało. Skuteczny disaster recovery wymaga czegoś więcej niż instalacji platformy. Kopie powinny być sensownie odseparowane od produkcji - żeby awaria nie „zabrała” backupu. W systemach krytycznych warto przewidzieć też dodatkową lokalizację backupową.
Kolejne serwery, różne macierze, osobne systemy i wiele urządzeń administracyjnych sprawiają, że z czasem infrastruktura przestaje być przejrzysta. Jest wszystko, tylko nikt nie widzi całości - a w krytycznym momencie trzeba ją mieć w głowie.
Administrator musi pamiętać:
Im większe środowisko, tym trudniej zarządzać nim jako zbiorem niezależnych urządzeń. Łatwo przeoczyć drobiazg, który później blokuje całą zmianę - bo zabrakło jednego zasobu albo zależności.
Brak centralnego zarządzania wydłuża codzienne operacje i utrudnia diagnozowanie problemów - a część wiedzy o środowisku zaczyna istnieć głównie „w głowie administratora”. To ryzyko kadrowe.
Proxmox daje centralny panel WWW, z którego można zarządzać między innymi:
W klastrze administrator zarządza infrastrukturą z poziomu jednej konsoli zamiast logować się osobno na każdy serwer, co oszczędza czas i zmniejsza liczbę pomyłek.
W organizacjach, które nie posiadają odpowiednich kompetencji we własnym dziale IT, wdrożenie warto powierzyć specjalistom. Black Rack realizuje wdrożenia i obsługę środowisk Proxmox VE obejmujące projektowanie, konfigurację i utrzymanie infrastruktury.
Sam pomysł wirtualizacji nie jest nowy; wiele dużych organizacji używa go od lat. Z czasem problemem przestają być funkcje, a zaczynają być koszty.
Bolesne potrafią się natomiast okazać wydatki na licencje i utrzymanie komercyjnej platformy wirtualizacyjnej, zwłaszcza gdy zmienia się model licencjonowania. Dla firmy mającej wiele hostów i procesorów roczne koszty infrastruktury mogą stać się wyraźną pozycją w budżecie IT.
Organizacja może znaleźć się w sytuacji, w której:
Proxmox VE to rozwiązanie open source. Podstawowe funkcje platformy - w tym maszyny wirtualne, kontenery, klaster, HA czy live migration - działają również bez wykupionej komercyjnej licencji.
W środowisku produkcyjnym można natomiast wykupić subskrypcję Proxmox VE, która zapewnia między innymi dostęp do repozytorium Enterprise. Zależnie od wybranego planu daje także określony poziom wsparcia producenta.
Pozwala to dopasować model wsparcia do realnych potrzeb organizacji, zamiast traktować zakup rozbudowanej licencji jako warunek korzystania z podstawowych możliwości platformy.
Najważniejsze pytanie nie powinno więc brzmieć: „Czy potrzebujemy Proxmoxa?”.
Znacznie lepiej zapytać:
Jeżeli organizacja:
Proxmox może być odpowiedzią na kilka z tych problemów jednocześnie. Sama instalacja nie załatwia sprawy. W biznesie liczy się projekt całej architektury: dobór hostów, storage, sieci, redundancji, backupu, zasad aktualizacji i scenariuszy disaster recovery.
Dobrze zaprojektowany Proxmox pozwala natomiast zamienić zbiór pojedynczych fizycznych serwerów w platformę infrastrukturalną: centralnie zarządzaną, łatwiejszą do rozwijania i odporniejszą na awarie.
Artykuł Partnera