Google+

Gdy kilkanaście lat temu w Polsce coraz popularniejsze stawało się tworzenie w domach i mieszkaniach sieci Wi-Fi (zamiast nieestetycznego prowadzenia przewodów sieciowych w rogach ścian lub pod dywanem) szybko doceniono wygodę takiego rozwiązania. Z czasem jednak użytkownicy sieci bezprzewodowych zaczęli dostrzegać chwilowe „zawieszenia” ruchu, czy spadki prędkości dostępu do internetu. W związku z tym gracze, czy miłośnicy fi lmów (namiętnie korzystający w tamtych czasach z programów typu KaZaA), chcąc jak najlepiej wykorzystać i tak kiepską (jak na dzisiejsze realia) szybkość dostępu do internetu – z powrotem podłączali do swoich pecetów przewody sieciowe.

Fot. 1. Łącząc wszystkie urządzenia przewodami może się ich nazbierać naprawdę spora
wiązka Fot. 1. Łącząc wszystkie urządzenia przewodami może się ich nazbierać naprawdę spora wiązka

Czy w obecnych czasach coś się zmieniło? Poza rozwojem technologii skutkującej zwiększeniem prędkości dostępu do internetu – zdecydowanie nie. Wciąż w miejscach, gdzie niezawodność i trwałość połączenia z siecią jest priorytetem – stosuje się przewody. Dlatego też, pomimo już bardzo wysokiej niezawodności sieci Wi-Fi, przy projektowaniu okablowania w domu wciąż tworzy się sieć strukturalną, doprowadzając skrętkę (najczęściej szóstej lub siódmej kategorii) przynajmniej do miejsc instalacji stacji roboczych, serwerów plików czy urządzeń multimedialnych.
Jednak brak zaufania do połączeń bezprzewodowych nie ogranicza się jedynie do sieci komputerowej – analogiczna sytuacja występuje również w systemach automatyki budynkowej. I choć dostępny jest szeroki wachlarz urządzeń bezprzewodowych różnych systemów i producentów, to jednak nigdy nie uda im się dogonić pod względem niezawodności połączeń przewodowych.
Widać to nawet na przykładzie standardu KNX: choć były próby rezygnacji z charakterystycznej zielonej skrętki czteroprzewodowej, dwuparowej jako medium połączeniowego na rzecz chociażby komunikacji radiowej – okazało się, że łączność bezprzewodowa nie zapewnia takiej niezawodności, do jakiej standard KNX zdążył już nas przyzwyczaić. Aktualnie urządzenia KNX RF (komunikujące się drogą radiową) zdecydowanie stanowią marginalną mniejszość. Wychodząc poza standard KNX jest tylko gorzej. Testując bezprzewodowe „Inteligentne systemy dla domu” znanego producenta, już przy 3–4 urządzeniach zdarzały się sytuacje, gdy gdzieś w czasoprzestrzeni znikały pakiety transmisji danych. Efektem tego raz na 10 czy 20 cykli „włącz/wyłącz oświetlenie” system nie zareagował. Mniejszym (choć wciąż bardzo irytującym) problemem jest sytuacja, gdy zagubi się pakiet włączania światła. Gorzej, gdyby w bardziej zaawansowanych systemach zagubił się pakiet uzbrajający system alarmowy, czy informujący o sytuacji krytycznej w domu. Dodatkowym problemem jest zasilanie urządzeń – chcąc zamontować je w miejscach, gdzie nie ma doprowadzonych żadnych przewodów zostaje jedynie zasilanie bateryjne. A to również w sposób znaczący obniża niezawodność całego systemu. Jest to zresztą możliwe jedynie w przypadku urządzeń niskoprądowych (co jednak niesie ze sobą obowiązek pamiętania o regularnej wymianie baterii, bo znając „złośliwość rzeczy martwych” – te rozładują się w najmniej oczekiwanym momencie). Choć to zapewne oczywiste, to jednak nie podłączymy bezprzewodowo oświetlenia, rolet, czy innych urządzeń, które do swojej pracy wymagają zasilania. Zatem nawet mając bezprzewodowy włącznik oświetlenia czy sterownik rolet – przewody zasilające do sterowanych urządzeń muszą zostać doprowadzone. Ponadto systemy bezprzewodowe często komunikują się z wykorzystaniem swojej jednostki centralnej, która również wymaga zasilania oraz podłączenia do sieci lokalnej (lub internetu). Zważywszy na fakt, że urządzenie to powinno być montowane w miejscu nietłumiącym fal radiowych (dlatego montaż w rozdzielnicy czy szafie RACK odpada), najlepiej w centralnej części domu lub mieszkania – często wymaga to dodatkowo poprowadzenia przewodów w odpowiednie miejsce. Okazuje się zatem, że choć system miał być bezprzewodowy, to jednak konieczne jest doprowadzenie kilku przewodów do niektórych urządzeń.

Fot. 2. Często do każdego z urządzeń konieczne jest doprowadzenie bezpośredniego przewodu
z rozdzielnicy lub szafy RACK Fot. 2. Często do każdego z urządzeń konieczne jest doprowadzenie bezpośredniego przewodu z rozdzielnicy lub szafy RACK

Można się więc zastanowić, czy te wszystkie systemy bezprzewodowe mają w ogóle jakiś sens, skoro większość instalatorów jednogłośnie mówi, że są one mniej niezawodne? Okazuje się, że tak. I tu również posłużę się przykładem sieci komputerowych. Są sytuacje, w których niezawodność połączenia ma mniejsze znaczenie od komfortu użytkowania danego urządzenia. Najlepszym tego przykładem jest telefon komórkowy. Jeśli zdarzy się, że działający w sieci Wi-Fi telefon potrzebować będzie 3 sekundy więcej do załadowania strony internetowej, czy sprawdzenia poczty – nic złego się nie stanie. Zdecydowanie bardziej uciążliwe byłoby chodzenie po całym domu z kablem sieciowym i konieczność podłączania się przewodowego celem korzystania z internetu w telefonie. Przekładając to na system automatyki budynkowej: są sytuacje, w których doprowadzenie przewodu (np. do przycisku) jest niemożliwe, lub przynajmniej bardzo problematyczne. Może to mieć miejsce w przypadku zabudów szklanych lub na lustrach, gdzie jedynym sensownym rozwiązaniem jest zastosowanie bezprzewodowego naklejanego przycisku (bez puszki podtynkowej). Podobnie sytuacja wygląda w przypadku zmiany aranżacji pomieszczeń, kiedy to występuje potrzeba przeniesienia przycisku, a przekuwanie przewodów w wykończonej ścianie niosłoby ze sobą spore koszty.
Warto również pamiętać, że im więcej urządzeń łączymy bezprzewodowo – tym większe jest ryzyko kolizji przesyłanych pakietów danych. To z kolei wpływa na obniżenie niezawodności działania takiego systemu. Dobrze to widać chociażby na przykładzie targów i konferencji, gdzie wielu wystawców ma utworzone własne sieci Wi-Fi (na przykład dla potrzeb prezentacji swoich systemów). Bardzo często dochodzi tam do zrywania połączenia oraz gubienia pakietów danych.
Chcąc zatem w krótkich słowach odpowiedzieć na pytanie „Kiedy przewodowo, a kiedy bezprzewodowo?” należałoby powiedzieć, że gdzie tylko można – tam zawsze tylko i wyłącznie przewodowo. Połączenia bezprzewodowe powinny być stosowane jedynie jako rozwiązania awaryjne w miejscach, gdzie nie da się doprowadzić przewodu. Bo choć technologia wciąż postępuje, a rozwój urządzeń mobilnych wręcz wymusza udoskonalanie połączeń bezprzewodowych – to jednak pewne prawa fizyki są nie do przeskoczenia, w związku z czym medium bezprzewodowe nigdy nie będzie doskonalsze od medium przewodowego.

Mariusz Morycz
Futunext®
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.